cytaty - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Rozgorzała bitwa, znana pod mianem Bitwy o Brytanię. The Battle of Britain, trwająca pełne dwa miesiące, bitwa jedna z najdziwniejszych w dziejach ludzkości, a zarazem jedna z donioślejszych. Najdziwniejsza, bo rozgrywała się wyłącznie w powietrzu, którego broniło kilkaset myśliwców przed nawałą kilku tysięcy wroga.


Dzień 15 września stanie się świętem brytyjskiego myślistwa. Stanie się świętem również i polskich myśliwców walczących w Anglii, gdyż właśnie w owym dniu wyróżnili się męstwem i powodzeniem, i wspólne ich święto broni będzie chyba po wsze czasy najtrwalszym sprzęgłem przyjaźni polsko-brytyjskiej.


Myśliwiec – na ziemi człowiek normalny jak każdy inny – w powietrzu staje się szaleńcem szybkości, człowiekiem – błyskawicą.


W miarę wzbijania się w górę następuje cudowna przemiana. Człowiek dosłownie wrasta w maszynę, zespala się z nią w jedno żywe ciało. Jest to już nowy stwór, na poły ludzki, na poły mechaniczny. Wrażliwsi myśliwcy wyraźnie odczuwają, że nerwy ich sięgają do końca skrzydeł samolotu. Czują je tam zupełnie namacalnie i zmysłowo, a gdy przeciwnik rozpłata im skrzydło, doznają wstrząsu, jak gdyby zraniono im własne członki. Silnik jest olbrzymim sercem myśliwca, który jakby nie miał już swego własnego serca. Życie myśliwca jest związane z owym wielkim sercem, a jeśli ono przestanie działać, następuje katastrofa.


Wysoko w górze, w powietrzu, sprawy życia, śmierci i poczucie obowiązku układały się w prosty, wyrazisty sposób. Były to trzy żelazne, niezłomne potęgi. A jednak czasem na ich twardym podłożu wyrastał miękki, cenny kwiat: koleżeńskość. Kwiat cenny i dziwny, bo gdy raz wykiełkował i wyrósł, zdolny był potem przetrwać szorstkie wichry i znieść najcięższe burze przez długie lata.


Zawziętość jest bronią równie zabójczą jak karabin. Żołnierz zawziętszy – zawsze zwycięża. Zwycięża, bo jego wola jest sprężystsza, jego ramię wytrwalsze, jego wzrok przenikliwszy, jego pociski trafniejsze. Nie było w tej wojnie myśliwców zawziętszych niż Polacy.


Nie było w tej wojnie myśliwców zawziętszych niż Polacy! Ich zajadłość na wroga – jakże zrozumiała! – stworzyła już szereg legend powtarzanych przez prasę całego świata, w których samobójczy zuch, po wystrzeleniu amunicji, rzucał się swym samolotem na samolot nieprzyjaciela i oczywiście razem z nim ginął. Tymczasem naga rzeczywistość była bardziej fantastyczna niż legenda: polski myśliwiec, po wystrzelaniu amunicji, w istocie rzucał się na wroga, lecz ginął – tylko wróg.


Bitwa wrzała. Dzień w dzień wdzierały się na niebo Anglii niemieckie bombowce. Biły jak taranem w ów bastion, by go skruszyć i zburzyć. Hitler był zdumiony: bastion wciąż się trzymał. Hitler był rozjuszony: bastion nadal się bronił.


Owe gratulacje i uznanie ze strony najwyższych czynników brytyjskich były nie tylko wiernym odblaskiem entuzjastycznego podniecenia, jakim zapałała cała Wielka Brytania do polskich myśliwców, tak skutecznie broniących ziemi brytyjskiej, lecz miały i głębszy, bardziej polityczny cel: chodziło o podniesienie morale narodu brytyjskiego przez pokazanie mu, że w walce z Hitlerem nie jest sam i że polscy sojusznicy wierzą w ostateczne zwycięstwo Brytanii. W tych ciężkich dla Brytyjczyków dniach nawet takie źródła otuchy miały swą ważną wymowę.


Na wysokości 20000 stóp wszedł na szlak nieprzyjacielskich bombowców. Wtedy otrząsnął się zupełnie, ochłonął, był znów sobą, zaśmiał się z kaprala. I zrozumiał, jak olśnienie, wielką prawdę tej wyspy: takiemu narodowi spalą zapewne wszystkie Londyny, lecz i wtedy nawet nie straci spokoju – i kto wie, czy właśnie tą niebywałą niewzruszonością nie wygra wojny.


Jego niepokonana żywotność była wzruszająca i czasem, patrząc na to nieugięte chłopię znad Wisły, odnosiło się wrażenie, że Daszewski był więcej niż dziarskim myśliwcem. Że Daszewski to symbol czegoś niezniszczalnego. Że jego ból i blizny, i słoneczne oczy, i uśmiech – to rzeczywiście symbole zwycięskiego, choć w ranach, narodu.


To jednak była przyjazna chmura. Trzeba było może ufać jej i wytrwać do ostatka. Nieszczęście przyszło wtedy, gdy między człowiekiem a przychylnością chmury wtargnęły do duszy ludzkiej szkodliwe moce, lęk. Bo tam u góry, w przestworzach, było zupełnie tak samo jak na ziemi: przyjaźń, nawet przyjaźń między człowiekiem a przyrodą – opierała się na odwiecznych prawach zaufania.


Z odległych krain wierni Mahometa ciągną pielgrzymką do Mekki i po drodze tańczą. Jeszcze dalsza niż do Mekki i jeszcze żmudniejsza była droga Polaków do Polski. Była kręta, zawiła, wielotorowa, ciernista, chlubna i również usłana częstym tańcem. Tańcem śmierci. A gdzieś na jednym z tysięcznych zakrętów tej drogi sterczało jak biały kamień przydrożny skaliste wybrzeże Kanału Angielskiego, niemy świadek powietrznych tanów i niezwalczonego pociągu polskich myśliwców do „metody Frantiszka”.


Niezłomny Czech, który po upadku swej ojczyzny szukał oparcia w Polsce; czołowy myśliwiec czeski, który tylko w gronie polskich myśliwców walczyć chciał i walczył: on i oni pokazali na najważniejszym odcinku życia, bo w rozstrzygającej walce z zawziętym wrogiem, jak Polak z Czechem mogą stanąć społem, ramię przy ramieniu, czynnie i zwycięsko – pokazali to już na długo przedtem, zanim zielony stół dyplomatów wykreślił zręby przyjaźni polsko-czeskiej.


Jeżeliby otworzyć duszę polskiego myśliwca i zajrzeć do jej głębi, znalazłoby się w niej wiele uczucia nie tylko i nie zawsze do kolegi-myśliwca, mimo że łączyły ich wspólna walka i wspólny los życia – zawsze natomiast zobaczyłoby się najtroskliwszą miłość i szczere przywiązanie do szarej grupy żołnierzyków noszących ogólne miano ziemnej obsługi dywizjonu myśliwskiego. Im, mechanikom, oddał myśliwiec swe najtajniejsze uczucia, im zawdzięczał prawie więcej niż koledze-pilotowi: bo i życie, i zwycięstwa, i swą chwałę.


Oni, mechanicy, byli jak skromne korzenie tego kwiatu, niezbędnie potrzebne co prawda do jego rozkwitu, lecz zacienione, bez promieni. I bez zaszczytów. Po prostu: szare korzenie. […] Im wszystkim należała się najgłębsza wdzięczność. Należały się najwyższe odznaczenia: wymagały tego i honor wojska, i najprostsze, ludzkie poczucie sprawiedliwości.


Nie ulega wątpliwości, że Urbanowicz przedstawiał krystalizujący się typ nowego żołnierza. Z żołnierską, uczciwą żarliwością wchłaniał w siebie istotę metalu i stwarzał nowy stop, zdrowy, tęgi, zdobywczy, a bynajmniej nie wyzbyty cech ludzkich. Unerwione aluminium, w którym biło żywe, ludzkie serce. Dlatego Urbanowicz stanowił tak ciekawy typ człowieka nowoczesnej techniki, i dlatego Anglicy, wyczuwając to tak o niego zabiegali.


W środku Europy wyrosła jak niszczący wulkan złowieszcza góra drapieżnej stali i potężnych mitów. Zadaniem ostatniej wojny było rozwalić tę górę, zdławić jej drapieżność, skruszyć jej stal i rozbroić jej mity. Rozwiać mity. Historia mierzyć będzie postęp tej wojny okresami, w których padały wszelkiego rodzaju mity. Jednym z pierwszych był mit Messerschmitta 110.


Gdy owego 15 września 1940 roku, po południu między godziną trzecią a trzecią minut trzydzieści, niedobitki rozgromionej Luftwaffe zmykały ku Francji, wielka bitwa, zwana Bitwą o Brytanię, była rozstrzygnięta. Mało Brytyjczyków, zasiadających tego popołudnia do swej codziennej herbaty, świadomych było wielkiego zwycięstwa. Jeszcze mniej sobie uświadamiało, że owa godzina była jedną z tych nielicznych, które rozstrzygały losy tej drugiej światowej, potwornej wojny.


Więc ostatecznie jacy byli ci sławni myśliwcy z Dywizjonu 303? Czy jacyś nadludzie? Jakaś elita, wyszukana na pokaz, dla pięknego symbolu? Jakieś cudowne dzieci, jacyś wybrańcy losu? Otóż właśnie że nie! Byli to zwykli, zdrowi, prości chłopcy. Mieli ten sam temperament i te same zmysły, ten sam uśmiech i te same troski co większość innych Polaków; byli kubek w kubek podobni do tysięcy mieszkańców znad Wisły, Warty i Bugu; nie różnili się od tamtych niczym, ani cnotą szczególną, ani przywarami. Tylko gruntownie nauczyli się swego fachu w polskiej szkole i teraz sumiennie spełniali swój obowiązek – i to było ich tajemnicą.


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie Dywizjonu 303 w pigułce
2  Czas i miejsce akcji „Dywizjonu 303”
3  Geneza powstania „Dywizjonu 303”



Komentarze: cytaty

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: